Jak schudłam 14 kilogramów zdrowo i bez wyrzeczeń

Grudzień 17, 2011 - 9:01 pm Zobacz komentarze

Osoby, które zdążyły zapoznać się z moim blogiem wiedzą, że jestem Anka i znają też moją historię walki z nadwagą. Postanowiłam jednak opowiedzieć ją w skrócie jeszcze razy, by wszyscy, którzy zajrzeli tutaj przed chwilą i nie wierzą, że da się schudnąć nawet kilkanaście kilogramów w krótkim czasie, przekonali się, że wszystko jest możliwe. Tak jak ja, gdy zaczęłam stosować dietę 36s.

Schudłam 14 kilogramów bez głodowania! 

Zanim zaczęłam przybierać na wadze, jadłam wszystko to, na co miałam ochotę. Nie ograniczałam się, nawet późna pora kolacji nie miała dla mnie większego znaczenia. O skutkach takiego postępowania dość szybko przekonałam się, wchodząc na wagę. Myślałam jednak wtedy: „dwa kilogramy w tą, czy w tamtą – nie robi mi to żadnej różnicy”. Tyle że z czasem nie były to tylko 2 kg, ale znacznie więcej.

Przybierałam na wadze w szybkim tempie

A było spowodowane nie tylko objadaniem się, ale problemami zdrowotnymi. W panikę wpadłam, kiedy moje ulubione ciuchy były dużo za małe – zamiast przymierzać ubrania w rozmiarze 38, musiałam rozglądać się za rozmiarem 42! A jakby tego było mało – przyjaciółka poprosiła, bym była świadkiem na jej ślubie. Ważyłam wtedy 76 kg!

Więcej o moich kłopotach z nadwagą przeczytacie we wpisie „Jak to ze mną było”.

Podjęłam więc decyzję, że CZAS NA ODCHUDZANIE.

Zaczęłam kurację od stosowania najbardziej modnych diet odchudzających. „Przerobiłam” m.in. dietę Dukana, dietę kopenhaską, dietę 1000 kcal (więcej o moich początkach z odchudzaniem można przeczytać we wpisie Pierwsze podrygi z dietami odchudzającymi). Efekt tego był taki, że cały czas chodziłam głodna, byłam pozbawiona energii i najchętniej zapadłabym w „zimowy sen”. Stosowałam też „cudowne” pigułki odchudzające – i też nic. Wszystkie kilogramy, których udało mi się pozbyć, szybko do mnie wracały, przez co byłam też rozdrażniona. Miałam ochotę to wszystko porzucić, jednocześnie odmawiając przyjaciółce świadkowania.

Ale chyba los nade mną czuwał, bo całkiem przypadkiem natrafiłam na stronę z… kolejną dietą odchudzającą: www.dieta36s.pl. 

Dieta 36s jest wynikiem współpracy całego zespołu specjalistów, począwszy od dietetyków, specjalistów do spraw żywienia, a skończywszy na psychologu. Mówiąc… Pisząc szczerze, to właśnie te „naukowe” podstawy 36s i filmiki ze strony www.dieta36s.pl mnie ostatecznie przekonały do tego programu!

Szczerze mówiąc, powątpiewałam w to, że uda mi się schudnąć. Ale postanowiłam dać sobie ostatnią szansę. Nie ryzykowałam właściwie nic, poza zmarnowanym czasem. GWARANCJA SUKCESU dała mi do myślenia – gdyby dieta 36s nie był skuteczna, nikt by nie oferował ZWROTU PIENIĘDZY w przypadku niepowodzenia. Jeżeli chcecie poznać szczegóły mojego odchudzania z dietą 36s, zachęcam do przeczytania wpisu Jak skutecznie schudnąć.

Okazało się, że ODCHUDZANIE Z DIETĄ 36S JEST PROSTE. Dzięki
przewodnikowi po tej diecie oraz specjalnemu dodatkowi – Psychologia jedzenia,
w ciągu 3 tygodni schudłam pierwsze 6 kilogramów. Zachęcona efektami i
zmotywowana przez zespół 36s (poradnikami i sms-ami), postanowiłam kontynuować
kurację.

Rezultaty były zaskakujące

W taki sposób udało mi się schudnąć 14 kilogramów. Teraz ważę 62 kg i nie przypuszczałam, że będzie to możliwe.

Nigdy nie czułam się i nie wyglądałam tak dobrze. Sama byłam zdziwiona tym, co udało mi się osiągnąć, dzięki tej kuracji. Jestem z siebie dumna, bo mój rozmiar zmniejszył się z 42 na 38. Czasami wcisnę się nawet w ubrania w rozmiarze 36! I już nie wstydzę się zakupów, z którymi miałam ogromny problem.

DIETA 36S jest dla mnie numerem jeden

Bardzo podoba mi się to, że jest dietą idealnie dopasowaną
do indywidualnego zapotrzebowania energetycznego. Dzięki temu KAŻDY SCHUDNIE. Dodatkowo
program 36s uwzględnia sezonowość występowania niektórych produktów oraz stawia
na motywację i zmianę sposobu odżywiania. Inne diety odchudzające tego nie
uwzględniają i właśnie na tym polega ich mała skuteczność. 

 

Po moich przejściach z innymi kuracjami, nigdy nie
przypuszczałam, że można pozbyć się nadwagi, jedząc smacznie. By schudnąć,
wcale nie trzeba stosować suplementów diety ani drogich tabletek
odchudzających. Dieta 36s jest tania na każdym etapie odchudzania. Za
przewodnik po odchudzaniu zapłaciłam niewiele, a i koszt przygotowania posiłków
jest niewielki. Dzięki temu cała dieta 36s jest znacznie tańsza niż
indywidualne odchudzanie z dietetykiem. Więcej o zaletach diety 36s możecie
dowiedzieć się ze wpisu „Dlaczego dieta 36s, a nie żadna inna?”.

Od momentu, w którym zakończyłam kurację, minęło kilka miesięcy. A ja nadal ważę tyle, ile udało mi się schudnąć. Jest to pierwsza stosowana przeze mnie DIETA ODCHUDZAJĄCA BEZ EFEKTU JO-JO.

A ponieważ dieta 36s jest bezpieczna i dobrze zbilansowana, będę sięgać po nią częściej. Nową kurację zaczynam tuż po Nowym Roku. Moim postanowieniem noworocznym jest schudnąć jeszcze kilka kilogramów. Ważyć 59 kg – marzenie, na szczęście możliwe do zrealizowania.


O diecie, dzięki której schudłam 14 kg – diecie 36s, możecie dowiedzieć się więcej ze stronywww.dieta36s.pl.

Sposoby na jędrny biust

Grudzień 11, 2011 - 10:12 pm Zobacz komentarze

Postanowiłam kontynuować temat pielęgnacji ciała. Tym razem zajmiemy się biustem – to w końcu piersi uważane są za atrybut kobiecości. Wcale nie są potrzebne drogie zabiegi kosmetyczne, przeprowadzane w profesjonalnych gabinetach. Biust można ujędrnić domowymi sposobami. Większość składników zwykle mamy pod ręką, a jeśli nie – ich zakup nie jest obciążeniem dla domowego budżetu. Zawsze przecież składniki można wykorzystać w kuchni.

Masaż piersi

By ujędrnić biust, warto pamiętać że regularnie wykonywany masaż jest w stanie zdziałać cuda. Masowanie skóry usprawnia przede wszystkim krążenie, dzięki czemu wszystkie składniki odżywcze dostarczane są do wszystkich tkanek. Witaminy i minerały wpływają natomiast korzystnie na kondycję skóry.

Wykonując masaż, należy kierować się poniższymi wskazówkami:

1. rozgrzanymi dłońmi należy delikatnie ucisnąć jedna pierś, wykonując koliste ruchy przechodząc stopniowo od zewnętrznej do środkowej części piersi – w kierunku sutka;

2. wykonując ostatnie okrążenie, należy masaż rozpocząć od nowa, masując od środka do zewnątrz;

3. podczas wykonywania jednego z obrotów, palcem wskazującym i kciukiem należy uciskać pierś;

4. trzymając pierś w obu rękach, należy delikatnie przekręcać pierś raz w lewo, raz w prawo.

Wszystkie zalecenia należy wykonać także na drugiej piersi. By masaż przyniósł oczekiwane efekty, powinien trwać 15 minut (na każdą pierś). Warto wspomóc się kosmetykami do pielęgnacji biustu.

Ujędrniający okład

Chcąc ujędrnić biust, warto wykonać specjalny okład. By go przygotować, należy podgrzać niewielką ilość oliwy z oliwek (nie doprowadzając do spienienia) i zanurzyć gazę. Po nasiąknięciu, gazę należy nałożyć na piersi oraz dekolt. Po 30 minutach należy wykonać prysznic, usuwając resztki oliwy.

Odpowiedni biustonosz to podstawa!

Chcesz mieć ładny biust? Zapewnią to nie tylko kosmetyki. Pamiętaj, by nosić odpowiednio dobrane staniki. Okazuje się, że większość kobiet ma z tym problem, nosząc zbyt małe lub za duże biustonosze. To zaś wpływa negatywnie na kondycję piersi, przyczyniając się nie tylko do utraty elastyczności, ale i spłaszczenia.

Jeżeli nie wiemy, jaki stanik będzie dla nas odpowiedni, warto wybrać się do profesjonalnej brafitterki. 

Domowe kosmetyki do ciała

Grudzień 6, 2011 - 12:00 am Zobacz komentarze

Dziś już nie będzie o odchudzaniu, lecz o pielęgnacji ciała, której nie powinniśmy zapominać. Wcale nie trzeba wydawać swoich ostatnich oszczędności na kosztowne zabiegi kosmetyczne, czy drogeryjne specyfiki. Okazuje się, że równie skuteczne mogą okazać się domowe kosmetyki do ciała. Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, a większość składników mamy pod ręką. A więc do dzieła!

Wygładzający peeling kawowy z miodem

Peeling kawowy to doskonały kosmetyk pozwalający wygładzić skórę i pokonać wszelkie niedoskonałości, w tym cellulit – defekt znienawidzony przez wszystkie kobiety. Stosowany kilka razy w tygodniu, naprawdę potrafi zdziałać cuda. Przekonajcie się same!

Składniki: ¼ filiżanka kawy zmielonej, 3 łyżki oliwy z oliwek (może
być oliwka kosmetyczna), 1 łyżka miodu, ¼ łyżeczki zmielonego cynamonu.

Wykonanie: Wszystkie składniki należy ze sobą dokładnie wymieszać.
Uzyskany preparat należy nałożyć na ciało, jednocześnie delikatnie masując skórę. Po kilku minutach masażu, preparat można zmyć. Polecam jednak owinąć ciało folią spożywczą i nałożyć ciepłe ubranie. Po 20 minutach należy specyfik zmyć.

Działanie: Peeling kawowy z dodatkiem miodu to kuracja przyczyniająca się do ujędrnienia ciała. Jednocześnie pobudzane jest krążenie (dzięki zawartej w kawie kofeinie) oraz usuwane są toksyny (dzięki zawartości miodu).

 Odżywcza kąpiel mleczno-miodowa

Pielęgnując ciało nie należy zapominać o dobroczynnym działaniu kąpieli. Szczególnie polecam kąpiel mleczno-miodową, z której właściwości korzystała już w starożytności Kleopatra. Jak ją przygotować?

Składniki: 1 filiżanka miodu, 2 litry mleka.

Wykonanie: Składniki należy ze sobą wymieszać. Tak przygotowany „dodatek” należy dolać do wody w wannie. Woda nie powinna być zbyt gorąca. Sama kąpiel nie może trwać dłużej niż 20 minut.

Działanie: Mleczno-miodowa kąpiel działa wygładzająco oraz odżywczo na naszą skórę. Zaraz po wyjściu z wanny ciało jest delikatne i przyjemnie miękkie. Z dobroczynnych właściwości kąpieli, warto korzystać co najmniej raz w tygodniu.

Regenerująca maska na dekolt

Warto zadbać także o swój dekolt, by w sytuacji gdy założymy głęboko wyciętą bluzkę lub sukienkę, olśnić nim. Pomóc w tym może regeneracyjna maska przygotowana na bazie naturalnych składników.

Składniki: 1 duże jabłko, sok z cytryny (kilka kropli), 1 łyżeczka miodu, 2 łyżki jogurtu naturalnego.

Wykonanie: Jabłko należy zetrzeć na tarce, dodać pozostałe składnik i dokładnie wymieszać. Tak przygotowany specyfik nakładamy na dekolt i przykrywamy gazą. Po 15 minutach maskę usuwamy.

Dlaczego dieta 36s, a nie żadna inna?

Grudzień 1, 2011 - 9:04 pm Zobacz komentarze



Dla mnie dieta 36s jest numerem jeden spośród istniejących kuracji odchudzających. Chcecie wiedzieć dlaczego? Powodów, dla których nie zamieniłabym tej diety na żadną inną, jest wiele.

• dieta zgodna z zasadami racjonalnego odżywiania – jest w pełni zbilansowana, dlatego też odchudzanie jest całkowicie zdrowe i bezpieczne, nie wiąże się z żadnymi skutkami ubocznymi,

• zawiera bardzo dokładny jadłospis (łącznie
z przepisami!), dzięki temu wiemy, w jaki sposób przyrządzać posiłki, by odchudzanie było skuteczne,

• jej stosowanie nie jest obciążające dla portfela – produkty, które składają się na konkretne posiłki to żadne wykwintne składniki, poza
tym 36s uwzględnia sezonowość występowania niektórych artykułów. To dieta, na
którą stać każdego, 
• nie jest monotonna – jeśli ktoś nie lubi danego produktu, może zamienić go na inny (zgodnie z grupą, do której zalicza się dany produkt),

• brak efektu jo-jo – dieta 36s jest
tak dobrze zbilansowana i przede wszystkim uczy nowych nawyków żywieniowych!
Nawet po zakończeniu kuracji, utracone kilogramy do nas nie wracają. 

Ale i tak najważniejszą zaletą diety 36s jest jej SKUTECZNOŚĆ. Gdybym nie przekonała się o tym na własnej skórze, chyba nigdy bym nie uwierzyła w to, że mogę pozbyć się aż 14 kilogramów w tak krótkim czasie. I co ważne – BEZ EFEKTU JO-JO.

Zalety, jakimi charakteryzuje się dieta 36s powodują, że jest to kuracja nieoceniona w walce ze zbędnymi kilogramami.

Wystarczy tylko na mnie spojrzeć. Jestem zupełnie inną osobą, która znów potrafi cieszyć się z życia.

Jest o niebo lepsza od popularnych kuracji odchudzających. Żadna z nich nie łączy w sobie tych wszystkich zalet, które dieta 36s posiada. Jeśli któraś z modnych diet jest zbilansowana (np. dieta wysokoenergetyczna), to albo kończy się efektem jo-jo, albo jadłospis jest dość kosztowny. A gdy któraś z diet pozwala na wymienność potraw, to nie można jej kontynuować., bądź nie jest zbilansowana, albo nie posiada gotowego jadłospisu.

Ważę 62 kilogramy. Ale chyba zdecyduję się powtórzyć dietę 36s. W końcu zbliża się Sylwester, a potem jeszcze karnawał. Przydałoby się więc pozbyć chociażby jeszcze 4 kilogramów. Wtedy na pewno zmieszczę się w sukienkę, którą w zeszłym tygodniu upatrzyłam w jednym ze sklepów.

Trzymajcie za mnie kciuki, ja będę trzymać za Was. Jestem jednak pewna, że mój blog jako Wasza motywacja i dieta 36s – jako sposób na odchudzanie spowodują, że już za kilka tygodni zrzucicie zbędny balast i bez trudu zmieścicie się w kreację, która wisi w szafie i czeka na zabawę Sylwestrową.

Tutaj dowiesz się więcej o diecie 36s  - kliknijcie i sprawdźcie!

Pierwsze podrygi z dietami odchudzającymi

Listopad 29, 2011 - 8:19 pm Zobacz komentarze

Po wielu trudach udało mi się wreszcie schudnąć upragnione 14 kilogramów. Musicie jednak wiedzieć, że dotarcie do diety 36s wcale nie było takie proste. By przekonać się o jej skuteczności, musiałam przejść długą drogę – drogę wyniszczających, niebezpiecznych i mało skutecznych kuracji odchudzających. Diet, na które – gdyby mi nawet za nie dopłacano – nie zdecydowałabym się teraz. Bo wtedy, gdy zaczynałam odchudzanie, nie wiedziałam, jak negatywne skutki mogą mieć powszechnie stosowane drastyczne diety.

Swoją batalię z nadwagą rozpoczęłam od diety Dukana, która już jakiś czas temu zaczęła święcić triumfy i do tej pory cieszy się ogromną popularnością. Liczyłam na to, że w ciągu miesiąca schudnę kilkanaście kilogramów. Ale już na początku zniechęciłam się do tego, że trzeba jeść tylko produkty białkowe. Po kilkunastu dniach miałam dość. Czułam wstręt do ryb i nabiału. Potem okazało się, że dieta Dukana może i faktycznie by mnie odchudziła, ale jakim kosztem?! Chore nerki, chora wątroba? Nie, dziękuję. Wystarczy, że moja tarczyca szwankuje. Dlatego też postanowiłam szukać dalej.

Padło na dietę kopenhaską, która gwarantowała zaskakujące efekty w ciągu 13 dni. Schudnąć w tym czasie nawet 20 kilogramów to byłoby coś – tak myślałam. Szybko jednak przekonałam się, że ta dieta jest bardzo drastyczna, bo codziennie organizm otrzymuje mniej niż 1000 kcal. Kto jest to w stanie wytrzymać? Teraz już wiem, że na pewno nie ja. W diecie tej wytrwałam jakieś 5 dni, więcej nie dałam rady. Fakt, ważyłam 73 kg, ale nie cieszyłam się tym długo. Zamiast 76 kg, które miałam na początku, byłam o 2 kg cięższa!

Przyznam, że byłam już nieco zrezygnowana, ale postanowiłam działać dalej. W końcu na ślubie Moniki musiałam wyglądać jak „człowiek”. Padło na dietę Atkinsa. Jadłospis został podzielony na 4 fazy, z czego ostatnia miałaby trwać przez całe życie. I tym razem dość szybko zrezygnowałam, bo nie uśmiechało mi się jedzenie wysokoenergetycznych posiłków, bo niedoczynność tarczycy, mimo stosowania odpowiednich leków, dałaby szybko znać o sobie.

Postanowiłam podjąć przedostatnią próbę – dietę 1000 kcal. Co prawda dieta ta nie gwarantowała zbyt rewolucyjnych efektów, ale postanowiłam spróbować. Przeczytałam gdzieś, że jeśli dieta nie trwał dłużej niż 4 tygodnie, nie jest szkodliwa. Wytrzymałam 14 dni i poddałam się. Schudłam 2 kilogramy. Niewielki sukces, ale zawsze to coś. Przynajmniej powróciłam do punktu wyjścia.

Dałam sobie jeszcze jedną szansę. I jak na zrządzenie losu – natrafiłam na dietę 36s. Co było dalej, już wiecie. Udało się schudnąć, i o dziwo, nie porzuciłam kuracji, tak jak było w przypadku pozostałych diet. A to za sprawą odpowiedniego jadłospisu, który choć jest z góry narzucony, nie ograniczał.

Jak skutecznie schudnąć?

Listopad 25, 2011 - 7:21 pm Zobacz komentarze

I tak o to miłość sprawiła, że rozpoczęłam walkę ze zbędnymi kilogramami. Ale w momencie podejmowania decyzji o odchudzaniu, nie miałam zielonego pojęcia, że będzie tak ciężko. Bardzo ciężko…

Możecie mi wierzyć lub nie, ale gdy już miałam porzucić pomysł odchudzania – po kilku miesiącach nieudanych zmagań z kilogramami – postanowiłam wypróbować jeszcze jedną dietę odchudzającą. Była to DIETA 36s – opracowana przez zespół składający się ze specjalistów do spraw jedzenia i psychologa. Nie miałam nic do stracenia, poza nadwagą oczywiście i pieniędzmi za opracowanie planu diety. Ale że i tak wydałam już kupę kasy na mało skuteczne kuracje i tabletki na odchudzanie, kilkadziesiąt złotych w tą czy w tamtą, nie robiło żadnej różnicy. Ja po prostu chciałam schudnąć. Tylko tyle i aż tyle!

Zresztą, tak naprawdę niczym nie ryzykowałam. DIETA 36s była objęta GWARANCJĄ SUKCESU. Jeśli nie udałoby mi się schudnąć w ciągu 30 dni, i tak otrzymałabym ZWROT PIENIĘDZY. I już w tym momencie wiedziałam, że to będzie działać. Gdyby dieta 36s nie była skuteczna, czy ktoś proponowałby zwrot pieniędzy? Nie sądzę…

Sama
kuracja była zaplanowana na 21 dni. Skrupulatnie odmierzałam porcje,
przygotowywałam posiłki zgodnie z zaleceniami. Dodatkowo ćwiczyłam, by w ten
sposób wzmocnić efekty kuracji odchudzającej. Po 3 tygodniach stosowania tego
jadłospisu udało mi się stracić 6 kilogramów. Nawet sobie nie wyobrażacie co wtedy czułam. Jaka byłam szczęśliwa. Myślałam, że już nic lepszego nie może mi się przytrafić..
Ponieważ dieta 36s została przygotowana zgodnie z zasadami racjonalnego
odżywiania się, nie doprowadzała do niedoborów witamin i minerałów, a utracone
kilogramy i styl życia z 36s mnie strasznie zmotywowały … postanowiłam
kontynuować kurację. Tym bardziej, że po pierwszych 3 tygodniach diety czułam
się świetnie – nie byłam osłabiona, senna ani rozdrażniona. Odchudzałam się, a
mimo to nie głodowałam. Zawsze byłam najedzona, a i tak TRACIŁAM ZBĘDNE KILOGRAMY.

Wyniki „pierwszego etapu” – jak ja to zaczęłam określać – były tak niewiarygodne i tak motywujące, że postanowiłam podjąć dalsze działania. Kolejne 3 tygodnie diety – smacznej diety bez głodowania – spowodowały, że ubyło mi kolejnych 4 kilogramów. Oszalałam z radości, bo byłam już 10 kilogramów lżejsza. Już wtedy było widać znaczną różnicę. Znajomi, którzy dawno mnie nie widzieli, chwalili moją nową figurę i gratulowali wytrwałości.

A wyglądałam tak, jak niżej. Nie była to jeszcze waga idealna, bo – co zresztą widać na zdjęciu – nie udało mi się do końca „zrzucić brzucha”.

Wachlarz komplementów (już nawet nie pamiętam, kiedy ktoś ostatni raz mi powiedział, że ładnie wyglądam), który się posypał w moim kierunku zrobił swoje. Postanowiłam schudnąć jeszcze trochę. Tydzień przerwy (ćwiczyłam jednak cały czas) i znów ruszyłam do boju z dietą 36s. W ciągu 21 dni pozbyłam się kolejnych 4 kilogramów. Rezultaty przerosły moje najśmielsze oczekiwania! Wreszcie uporałam się z nadwagą i ważyłam 62 kg!

Wraz z utratą zbędnych kilogramów, powróciła dawna JA, która była skrywana między fałdkami tłuszczu. Odżyłam. Odrodziłam się niczym feniks z popiołów. Wreszcie przestałam się zadręczać swoim wyglądem, a patrzenie w lustro już nie sprawiało mi kłopotów. Odzyskałam dawną pewność siebie. Teraz czuję się atrakcyjna, wiem że podobam się nie tylko sobie, ale również mężczyznom, szczególnie temu jedynemu…

Dwa tygodnie po tym, jak zakończyłam kurację odchudzającą z dietą 36s odbyło się wesele mojej przyjaciółki. Wesele, którego nie zapomnę do końca życia z dwóch powodów. Ślub i wesele Moniki stały się punktem zwrotnym. Gdyby nie to, że miałam być świadkiem, chyba nie zaczęłabym się odchudzać wcale. Gdyby nie to, że miałam być świadkiem nie poznałabym swojego przyszłego męża.

Dieta 36s okazała się ostatnią, ale jakże skuteczną deską ratunku. To był strzał w dziesiątkę. Nie dość, że dzięki niej pozbyłam się zbędnych kilogramów, nie nabawiłam się efektu jo-jo, to jeszcze – ponad miesiąc temu wyszłam za mąż.

Zgadnijcie kto był świadkiem na moim ślubie…

Jak to ze mną było…

Listopad 21, 2011 - 9:38 pm Zobacz komentarze

Wiecie już skąd pomysł na moje pisanie. Pora więc na dalsze i bardziej osobiste zwierzenia, które są właściwie sednem tego bloga.

Nigdy nie zaliczałam się do dziewczyn-anorektyczek, ale nie narzekałam na swoją figurę. Dobrze wyglądałam, moja waga była w normie. Moje problemy zaczęły się pod koniec studiów. To właśnie wtedy powoli przybywało mi kilogramów. Patrząc na to z perspektywy czasu teraz wiem, że inaczej to się skończyć nie mogło, jak nadwagą.

Przede wszystkim prowadziłam dość nieregularny tryb życia. Rano szkoła, gdzie nie miałam czasu na zjedzenie porządnego posiłku. Potem pędem do pracy i tam to samo – nie było kiedy zjeść obiadu, dlatego też faszerowałam się słodyczami i drożdżówkami. Dopiero wieczorem miałam szansę na zjedzenie porządnego posiłku. Tyle, że była to dość późna pora jak na obiad, a posiłek zbyt obfity jak na kolację. Potem jeszcze czekała na mnie nauka, w czasie której zdarzało mi się podjadać słodkości. Czy czułam się winna i miałam wyrzuty sumienia, że słodycze jadam tak późno? Oczywiście że nie. Zawsze miałam najlepszą wymówkę – na naukę dobrze robi czekolada, dlatego to przede wszystkim ona towarzyszyła mi wieczorami.

W taki sposób dodatkowych kilogramów przybywało, bo choć prowadziłam dość intensywny tryb życia (szkoła-praca, szkoła-praca), to na aktywność fizyczną już czasu nie starczyło. A wszelkie nadwyżki energii odkładały się w postaci tłuszczu.

I jakby tego było mało, okazało się, że mam problemy zdrowotne, a dokładniej mówiąc – niedoczynność tarczycy. To właśnie ta choroba sprawiła, że i tak wolna już przemiana materii, stała się jeszcze bardziej opieszała. Oczywiście zanim zorientowałam się, że mam problem z hormonami tarczycy, sporo czasu minęło. W efekcie kilogramów zaczęło mi przybywać nieco szybciej. Zaczynałam przypominać potwora, który pożera wszystko, co napotka na swojej drodze. Oczywiście nie jadłam przesadnie zbyt dużo. To wina spowolniałej przemiany materii, za co odpowiadała moja choroba.

W pewnym momencie wyglądałam tak, jak na tym zdjęciu – nie był to jednak moment „krytyczny”. Nie myślcie sobie jednak, że ten uśmiech związany był z akceptacją mojego wyglądu. To była tylko „dobra mina do złej gry”.

Powoli zaczynałam zamykać się w sobie, coraz rzadziej wychodziłam z domu. A z tej rozpaczy nad swoim wyglądem zaczynałam coraz częściej sięgać po słodkości. W moim mniemaniu – i tak już gorzej już być nie mogło. To właśnie w najbardziej „krytycznym momencie” ważyłam 76 kilogramów. Jak dla mnie MASAKRA! Przyznaję, że nie mogłam już na siebie patrzeć. Co prawda rozpoczęłam leczenie niedoczynności tarczycy, ale kilogramy, które przybyły, nie zniknęły tak szybko, jak się pojawiły. No bo jak, skoro nawet nie ćwiczyłam?! W takim stanie „przewegetowałam” 1,5 roku.

Co więc takiego się stało, że zaczęłam się odchudzać? Miłość… Nie, nie zakochałam się (choć przyznaję, że marzył mi się książę z bajki, bo która dziewczyna o tym nie myśli). To Monika – przyjaciółka oznajmiła, że wychodzi za mąż. Ja miałam być jej świadkiem. Ucieszyłam się, bo to przecież ogromne wyróżnienie. Ale zaraz mój entuzjazm opadł – no bo, jak ja się pokaże się w eleganckiej sukience, kiedy nie przypominam kobiety, lecz czołg? Ale ponieważ przyjaciółce nie mogłam odmówić, zresztą nie chciałam, musiałam na coś się zdecydować. W końcu postanowiłam, że mam trochę czasu (ślub miał się odbyć za niecały rok) to SCHUDNĘ!

Skąd się wzięłam?

Listopad 18, 2011 - 6:38 pm Zobacz komentarze

Jeszcze do niedawna ważyłam 76 kilogramów, co przy moim wzroście 166 cm (zgodnie z kalkulatorem BMI) wskazywało na nadwagę. Byłam więc w takiej sytuacji, w jakiej znajduje się większość z Was. Wydawało mi się, że to była sytuacja bez wyjścia, całkowicie beznadziejna. Wydawało mi się, że takiemu grubasowi, jakim byłam, nic się nie należy od życia. I dlatego nie potrafiłam się z niego cieszyć. W końcu postanowiłam więc schudnąć (jaki był powód mojej nagłej decyzji, dowiecie się później). Choć na początku miałam wrażenie, że porywam się z motyką na słońce, szybko przekonałam się, że wszystko jest możliwe. Nawet utrata 14 kilogramów w ciągu niespełna 2,5 miesięcy. A wszystko to BEZ EFEKTU JO-JO. Ciężko Wam to sobie wyobrazić? Też na początku nie mogłam w to uwierzyć…

Dlatego też postanowiłam stworzyć tego bloga. Jest on przeznaczony dla wszystkich osób, które od dawna borykają się z nadwagą czy otyłością, i już dawno straciły nadzieję na wymarzoną sylwetkę. Wiem, że osób w sytuacji, w której znalazłam się ja jakiś czas temu, jest sporo. Mam świadomość tego, jak jest Wam ciężko, jak trudno jest Wam pozbyć się zbędnych kilogramów. Jednak jestem przykładem tego, że gdy tylko czegoś bardzo chcemy, cel swój osiągniemy. Trzeba tylko mocno w to wierzyć i … zacząć odpowiednią kurację odchudzającą! Wybór właściwej diety odchudzającej odgrywa tutaj kluczową rolę.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego postanowiłam się odchudzać, jak wyglądała moja batalia ze zbędnymi kilogramami, chcecie poznać moje małe upadki i wzloty, jakie spotkały mnie na drodze do wymarzonej figury, zapraszam do czytania kolejnych wpisów.

Mam nadzieję, że moje odchudzanie i ten blog staną się motywacją dla wszystkich osób, które dawno się poddały oraz dla tych, które dopiero zaczynają walkę ze zbędnymi kilogramami.

Warto zacząć już teraz, bo wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok i czas postanowień noworocznych. Może być to doskonałą motywacją do tego, by pozbyć się zbędnego balastu. Warto też pomyśleć o karnawale – czasie imprez wśród znajomych i balów. Czyż nie miło byłoby zaprezentować się wszystkim w wersji „kilkanaście kilogramów mniej”? Jest to więc już ostatni dzwonek na to, by schudnąć.